O autorze
Wrocławianin, student politechniki, bywalec sudeckich szlaków, kibic. Swoją karierę sportową rozpoczął w wieku 10 lat, zaś zakończył mając lat 12. Polski sport nie stracił jednak wiele, gdyż co to byłby za bramkarz piłki ręcznej co ledwo na jeden i trzy ćwierci metra od ziemi odstaje. Pozostało więc obcowanie z wielkim sportem z boku. Patrzenie i opisywanie.
Współpracownik serwisu PubSport.pl.

Pokój olimpijski

Czas przed igrzyskami bywał już bardzo niespokojny - wystarczy wspomnieć o sprawie Tybetu przed IO w Pekinie, czy też kontrowersjach związane z wyborem Atlanty. Napisać, że sposób w jaki Rosja przygotowuje się do ZIO w Soczi budzi niepokój to nic nie napisać. Mamy całe spektrum wydarzeń - od niewyczyszczonych przed przyjazdem sportowców pokojów w wiosce olimpijskiej i niewykończonych hoteli dla dziennikarzy, poprzez gasnącą notorycznie pochodnie, po zabetonowanie wybrzeża i w końcu grube miliardy, które wyparowały. Ale teraz czas na wielką sportową rywalizację.

Głównym bohaterem tych igrzysk miała być Rosja. Wielka, nowoczesna, bogata i wystawna Rosja. Nieprzygotowanie hoteli dla ludzi, którzy mieli pokazać światu ten obraz jest co najmniej strzałem w stopę. Ale to wszystko powolutku powinno odsuwać się na dalszy plan. Wszak już w czwartkowe przedpołudnie rozpocznie się wielka sportowa rywalizacja. I to nie ta przestrzelona przez gospodarzy stopa będzie obiektem naszych zainteresowań. Zaś aferą jest trasa slopestyle'u snowboardowego na której podczas treningów kontuzji doznał jeden z faworytów do medalu i po przetestowaniu której ze startu w tej konkurencji zrezygnował Shaun White, czyli chyba jedyny snowboardzista, którego sława wymyka się ze światka deski.

Czas więc na pokój olimpijski. Zarówno ze strony Rosjan wojujących swoim przepychem, jak i reszty świata, która została zaopatrzona przez gospodarzy wypełnionym po brzegi magazynem amunicji. Na arenę wychodzą sportowcy, by rywalizować o chwałę dla siebie i swoich ojczyzn. Wszak po to się tam wszyscy zjechali. Skoro chcieliśmy (a przynajmniej ja chciałem), żeby imperialny rozmach nie przyćmił meritum igrzysk, to i wobec oblicza małej (a może i niemałej) klęski organizacyjnej nie kierujmy nań całej uwagi. Lada moment ceremonia otwarcia. Owszem, także pokazówka gospodarzy. Ale taka do której mają święte prawo.

No i znicz - kto go rozpali? Czy w odpowiedzi na rok 2002 zobaczymy Władysława Trietjaka, tudzież innego przedstawiciela złotego pokolenia radzieckiego hokeja lat 70-tych? A może któraś z nie tylko sportowych, ale i medialnych gwiazd łyżwiarstwa figurowego ostatnich lat - Jewgienij Pluszczenko albo Irina Słucka? Jest jeszcze multimedalistka Ljubow Jegorowa - najbardziej utytułowana zawodniczka w historii ZIO. Jej kariera skończyła się jednak wpadką dopingową. Może Lidia Skoblikowa... Jedno wydaje mi się dość oczywiste - Rosjanie nie będą szukali jakiejś wydumanej symboliki, jak to zrobili choćby Brytyjczycy. Na wielkie otwarcie wielkiej imprezy będzie wielki człowiek. Tak, wiem, że ten największy zdementował pogłoski o sobie. Ale jest jeszcze kilka osobistości.

A o tym, że nie ma podłóg w hotelach, to jeszcze zdążymy powspominać. Przecież w Atenach nad basen olimpijskim nie było dachu, A święto sportu się odbyło. Zaś brak dachu po dziś dzień pamiętamy.
Trwa ładowanie komentarzy...